Jestem ich ciekawa… – moje ankietowe “know-how”.

 

Jestem ciekawa moich uczniów. Czasem, gdy pracują w grupach, obserwuję ukradkiem, jak mówią, jak się uśmiechają, denerwują, zamyślają… Jestem ciekawa, co jest w ich głowach, w sercach… Gdy tylko jest okazja – rozmawiam z nimi, bo nieoceniającą, pełną ciekawości rozmowę uznaję za najskuteczniejszy środek budowania relacji w szkole.

Czasem jednak potrzebuję szybkiej informacji zwrotnej – wtedy sięgam po ankiety. Jeśli zależy Ci na kształceniu samoświadomości i autonomii uczniów, jeśli szukasz sposobu na wsparcie ich motywacji i zaangażowania – czytaj dalej.

 

Ankieta a relacje?

Zapytacie, w jaki sposób robienie ankietek może przełożyć się na budowanie relacji w szkole. Samo mechaniczne przeprowadzanie ankiet oczywiście na nic się nie przyda. Natomiast jeśli u podstaw stoi zainteresowanie uczniem, jego potrzebami, a także chęć rozwoju własnego warsztatu pracy – wtedy banalne ankietowanie przyniesie efekty na polu budowania relacji, bo nie będzie wyłącznie banalnym ankietowaniem. Jakie warunki muszą zostać spełnione?

  1. Traktuję ucznia poważnie, jak prawdziwego partnera do dyskusji – odgrywa on bardzo ważną rolę w mojej wizji rozwoju zawodowego. Mam poczucie, że to właśnie uczniowie, którzy są pierwszymi odbiorcami moich działań, mają szczególną możliwość zaobserwowania, co w pracy dydaktycznej sprawdza się, a co należy modyfikować. Dzięki takiej perspektywie i włączaniu uczniów w proces decydowania o kształcie naszych zajęć, mają oni poczucie bycia ich autorami. Korzyści są nie do przecenienia – wzrost motywacji i zaangażowania uczniów, a dla nauczyciela – wyjątkowy materiał do refleksji nad potrzebami współczesnej młodzieży.

 

  1. Nie boję się krytyki, jestem otwarta – w facebookowych komentarzach na temat pytania uczniów o zdanie pojawiła się uwaga, że nauczyciele krytyki nie potrafią przyjmować, że reagują antypatycznie na zwracanie im uwagi, na sugerowanie rozwiązań, na propozycje. To perspektywa rodzica. Pewnie coś w tym jest, wiele też pewnie zależy od sposobu przekazywania uwag nauczycielowi… Nie chcę nikogo oceniać – sama, wierząc w ludzi, ich dobre intencje, zawsze uważnie słucham wszystkiego, co drugi człowiek (uczeń) przekazuje mi, bo wierzę też, że w ten sposób chce zadbać o ważne dla siebie potrzeby. Ale to nie jest też tak, że na krytykę zawsze byłam tak otwarta – za mną lata pracy nad sobą i nad budowaniem swojej samoświadomości – co ten głos krytyki mi robi? Co ten głos krytyki chce mi powiedzieć? Na ile mogę go przyjąć, a na ile chcę bronić swojego zdania (swoich wartości, potrzeb)? Na ile po prostu mogę złapać do tego dystans i nie obrażać się jak dziecko…?

  1. Uczę przekazywania konstruktywnej informacji zwrotnej, a nie bezmyślnego krytykowania – to druga strona medalu: moja otwartość na uczniowską krytykę idzie w parze z uświadamianiem im, na czym polega konstruktywne przekazywanie informacji zwrotnej, pełne szacunku i merytorycznego nastawienia. Uczę przykładem – sama oceniam ich aktywności poprzez czteroelementową IZ, ale też bardzo dużo z nimi rozmawiam – o faktach oderwanych od ocen, o interpretacjach mijających się z faktami… To proces, który nigdy się nie kończy.

 

  1. Uczę młodzież trudnej sztuki komunikacji i negocjacji – doradzając mi w sprawie działań dydaktycznych, uczniowie nie mają totalnej wolności. Na początku zajęć zapoznajemy się z podstawą programową, z wymaganiami, z dokumentami szkolnymi. Pokazuję też uczniom, co jest ważne dla mnie jako lidera – to przecież ja trzymam ster w sytuacji edukacyjnej (choć kiedy tylko mogę, daję prowadzić uczniom). Ankiety są świetnym punktem wyjścia do dyskusji na temat tego, jak na edukacyjnej ścieżce możemy spotkać nasze potrzeby z wymogami sytuacji, programu itp.

 

Jak to się robi? – czyli moje „know-how”.

Lata doświadczeń pozwoliły mi stworzyć pewien system. Składa się on z ankiety wstępnej dotyczącej głównie zainteresowań uczniów i ich wizji zajęć języka polskiego, a następnie regularnych ankiet bieżących (przeprowadzanych średnio co miesiąc) i semestralnych. Dodatkowo przeprowadzam ewaluację stosowania wybranych metod, np. elementów oceniania kształtującego, a także karty samooceny dla samych uczniów. Od razu uprzedzę pytania – jak to robić, gdy ma się 11 klas i jedną godzinę w tygodniu? W ograniczonym zakresie oczywiście – jak pisałam tu, czasem warto przyjąć zasadę minimum (jeden tydzień – jeden uczeń).

Na początku roku uczniowie wypełniają ankietę „zapoznawczą” – opisują w niej swoje doświadczenia z zajęciami języka polskiego; piszą, jak postrzegają ten przedmiot, czego oczekują po poloniście i po lekcjach polskiego. Wypowiadają się także na temat swoich zainteresowań, pasji, tego, w jaki sposób spędzają wolny czas. Na ile uważają za konieczne, przedstawiają mi swoją rodzinę i życie pozaszkolne. Wszystkie te ankiety bardzo dokładnie czytam, a następnie w ciągu pierwszego miesiąca pracy zapraszam każdego z uczniów na krótką rozmowę dotyczącą treści ankiety. Szczegółowo analizuję też tematy, jakie interesują uczniów, zapisuję tytuły filmów, książek, czasopism – wszystkie te informacje staram się włączać do rozkładu materiału: zdarza się, że omawiamy fragmenty wymienionych przez uczniów lektur albo oglądamy fragmenty filmów. Czasem pomysły uczniów włączam do materiału lekcji pod postacią „zadania na dobry początek” – wszystko po to, by po pierwsze: wiedza przyswajana podczas zajęć nie była oderwana od rzeczywistości. Po drugie – żeby uczeń miał poczucie, że podczas zajęć odwołujemy się do jego osobistych doświadczeń, a po trzecie – żeby oczywiście budować relacje😊

Następnie co miesiąc (lub nieco rzadziej) przeprowadzam regularne ankiety bieżące – mają one formę krótkich pytań, czasem listów, także krótkiej wypowiedzi pisemnej czy czteroelementowej informacji zwrotnej:

  1. Co nauczyciel robi dobrze, co jest jego mocną stroną?
  2. Co powinien poprawić? Co musi się zmienić?
  3. W jaki sposób ma się zmienić? Co ma się pojawić?
  4. Ogólna wskazówka, hasło, itp.

Pozostawiam uczniowi zupełną dowolność tego, czy w ogóle wypełni dla mnie taką ankietę, jakie punkty pominie, co uzna za warte przekazania mi, a co nie. A po przeczytaniu ankiet – podziękowanie dla uczniów (tu świadomie buduję pozytywną samoocenę uczniów – doceniam ich wnikliwość, odkrywczość, szczerość, komunikatywność…mogłabym tak bez końca😉) i koniecznie krótkie omówienie – to świetna okazja do tego, żeby pokazać, jakie oczekiwania da się spełnić, jakich niestety nie; mówię, co jest dla mnie zaskakujące, w tym co napisali, co mnie cieszy, co biorę sobie do serca. A potem, podczas kolejnych lekcji  – oczywiście wdrażanie wniosków, żeby uczniowie nie mieli poczucia, że ich zdanie idzie „w piach”.

Wypełnienie tej krótkiej ankiety nie zajmuje więcej niż 5-7 minut lekcji. Te bieżące ankiety zapewniają mi też stały monitoring tego, jak uczniowie postrzegają zajęcia, czego potrzebują; które tematy uznają za najistotniejsze. Ankiety te kształcą również trudną sztukę samooceny, która uznawana jest za jeden z najefektywniejszych czynników w nauczaniu (dowodzą tego np. ciekawe metaanalizy J. Hattiego – zobacz tu).

Zdarza mi się też prosić podczas pierwszej z takich ankiet, żeby to uczniowie stworzyli kryteria oceny pracy nauczyciela – zbieram ich propozycje i przygotowuję ankiety według ich pomysłów. Zaskakujące jest, jak trafne kwestie uczniowie podkreślają – od merytorycznego przygotowania do zajęć aż po kryterium „czy nauczyciel choć raz podczas zajęć uśmiechnął się do uczniów?”😊

Na koniec roku przeprowadzam i analizuję ankietę podsumowującą – pytania w niej zawarte dotyczą nie tylko samych zajęć (a zatem są ważnym źródłem wiedzy dla mnie jako nauczyciela), ale także funkcjonowania uczniów podczas zajęć, zachęcają uczniów do samooceny umiejętności zdobytych podczas minionego roku i planów na przyszłych rok. Omówienie tych ankiet następuje podczas ostatnich lekcji w roku.

Osobną grupą są ankiety dotyczące stosowania wybranych metod, czy te które zachęcają uczniów do samooceny własnej pracy. Jak wyżej – ich celem jest zdobycie przeze mnie wiedzy na temat potrzeb moich uczniów, efektów mojej pracy, a także zbudowanie relacji. Innowacyjną metodą jest wybranie tzw. „tajniaka” – ucznia, który obserwuje pracę moją i uczniów na zajęciach i wypełnia po lekcji (lub w jej trakcie) krótki arkusz obserwacyjny.

 

 

Kto korzysta?

Powyższy system to naprawdę działania banalnie proste i niezbyt obciążające czasowo. Jednak efekty tych działań są wielopłaszczyznowe. Dzięki ciągłemu monitoringowi: coraz skuteczniej planuję pracę bieżącą; potrafię też trafnie odpowiedzieć na potrzeby uczniów – zarówno oni, jak i rodzice czują, że to, co robię, odpowiada indywidualnym możliwościom uczniów. Regularna ewaluacja pozwala mi też wpływać na motywację moich uczniów – od lat nie mam problemów z dyscypliną i potrafię budować atmosferę pracy podczas zajęć. Poza tym – gdy pracujemy w szkole w zespole psychologiczno-pedagogicznym czy podczas rad pedagogicznych – opieramy się na informacjach pochodzących od uczniów, zwracamy uwagę na kwestie, które są dla nich istotne.

 

Coś dla Ciebie…

Na koniec prezent – przygotowałam dla Ciebie cały pakiet gotowych ankiet, z których korzystam w swojej pracy i o których pisałam w artykule (pobierz je tu). To kawał mojej pracy, mój czas i wysiłek. Jeśli w ramach „dziękuję” skomentujesz mój tekst, udostępnisz go albo polecisz w social mediach Szkołę Dobrej Relacji – będzie mi bardzo miło😊 Zapraszam Cię też do zapisu do mojego newslettera – niebawem mnóstwo materiałów i inspiracji wyłącznie dla moich subskrybentów. Rozwijaj się ze mną!

 

Jak to wygląda u Was? U Ciebie? Jesteś z tych nauczycieli, którzy otwierają się na informacje zwrotne? Czy wolisz być sobie „sterem, żeglarzem, okrętem”? Bez obaw – Szkoła Dobrej Relacji to bezpieczne miejsce😊 Napisz, jak to widzisz😊

Ocenianie kształtujące Postawy i kompetencje miękkie Refleksje

Comments

  • Anna ,

    Dzień dobry 😀 Ponownie jestem pod wrażeniem, ogromnym 😊. I ponownie przepełnia mnie radość, że są tacy nauczyciele 😀. Zgadzam sie ze wszystkim, o czym piszesz,robię bardzo podobnie a w wielu przypadkach identycznie. Tak się cieszę 😀Dzięki Twoim wpisom wzrasta i moja motywacja 😊Dziękuję 😘 Jakiś czas temu zmodyfikowałam ankietę zapoznawczą. Terraz nie piszą,rozmawiamy. Dzięki temu wszyscy mają okazję usłyszeć coś dobrego o sobie i innych,poznają się, szybciej buduję poczucie bezpieczeństwa w zespole i mogę ich dowartościować. O sobie i swoich potrzebach, oczekiwaniach również mowię. Na kolejnych zajęciach określają i zapisują swoje cele na najbliźszy semestr, wraz ze sposobami osiagnięcia ich, formami ewaluacji, osobami wspomagającymi. Na ogół są to 2 cele-edukaxyjny i z zakresu rozwoju osobistego. Jesli ktoś chce, to oczywiście moze postawić sobie więcej. Zapisują w zeszycie do języka polskiego, na drugiej stronie, więc ciągle mają je ,,na oku” 😊Na koniec semestru analizujemy efekty,problemy itd. W trakcie oczywiscie teź ,,zahaczam” o nie,aby przypomniec, pomóc. Może moja modyfikacja Ci sie przyda 😊Pozdrawiam serdecznie 😊

    • Natalia Boszczyk ,

      Bardzo dziękuję za Twój komentarz. Serce mi radośnie podskakuje, gdy czytam o własnym wpływie na innych. Zarażajmy tymi ideami, zmieniajmy szkołę!:) Bardzo dziękuję za Twoje propozycje – mam wrażenie, że jest w nich tyle prostoty, a pewnie świetnie spełniają cele – kształcenia samoświadomości i budowania dobrych relacji na zajęciach. Nie da się? Oczywiście, że się da!
      Bardzo Ci kibicuję i proszę o dzielenie się swoimi pomysłami na SDR!:))

  • Zostaw komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Poprzedni post
    “Jestem egoistką, mówię językiem moich potrzeb”. Krótki wywód o nauczycielskim (nie)dbaniu o siebie.
    Następny post
    „Mam 11 klas i godzinę zajęć w tygodniu – niech mi pani nie chrzani o budowaniu relacji…”

    Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
    Dowiedz się więcej.

    Call Now Button