Kij, marchewka i inne narzędzia tortur, czyli: czy można sprawić, żeby dzieci chciały się uczyć…?

Motywacja to jedno z najważniejszych pojęć w pedagogice. O ile w codziennym życiu dziecko wiele działań podejmuje z naturalną gotowością, w szkole dużo trudniej osiągnąć ten stan. Co można zaproponować? Szereg sposobów typu „kij i marchewka”, czyli: oceny, pochwały, nagany, nagrody, kary i inne manipulacyjne sztuczki. Wydają się one nieodzownym elementem szkolnej rzeczywistości, a jednak tworzą skuteczny zbiór edukacyjnych tortur, zarówno dla ucznia, jak i nauczyciela. Kiedy tak się dzieje i dlaczego? I co można zaproponować w zamian?

Motywacja „z zewnątrz”

Motywacja zewnętrzna to najczęściej szereg działań wymienionych we wstępie. Nauczyciele motywują ocenami, buźkami, punktami, plusami i minusami itp. Cechą wspólną tych działań jest to, że działają jedynie w określonych sytuacjach i na określone jednostki – głównie te, które mają wykonywać proste, mechaniczne czynności.

Badania profesorów Uniwersytetu Rochester, Edwarda Deciego i Richarda Ryana, pokazują, że w krótkim okresie zewnętrzne kary i nagrody (czyli także oceny) faktycznie skłaniają do wysiłku, ale w długim drastycznie obniżają motywację wewnętrzną.

Poza tym, by motywacja zewnętrzna w ogóle wywoływała efekty, musi być wciąż od nowa pobudzana. Gdy znika kij albo marchewka, często niknie też sama motywacja. W szkolnych sytuacjach metody z kategorii motywacji zewnętrznej są źródłem stresu dla wszystkich zainteresowanych stron:

  • uczniowie odczuwają stres nie wynikający z samej istoty uczenia się, często nie rozumieją kryteriów ocen (zwłaszcza z zachowania), nie wiedzą za co są (lub nie są) chwaleni,
  • nauczyciele przeżywają dylematy związane z problemem obiektywizmu kryteriów, sprawiedliwością ocen czy kwestią: za co i w jaki sposób chwalić.

Gdy zatem nadużywa się motywatorów zewnętrznych, tworzy się sytuacja, gdy metody te zamiast pomagać, stają się prawdziwą torturą dla ucznia i nauczyciela. A czego uczą? Jedynie manipulacji. Komu poniższy przykład nie wydaje się znajomy?

Jak Jaś na skuter pracował?

Jaś to zdolny uczeń, który jednak świat gier komputerowych przedkłada ponad zgłębianie tajników wiedzy szkolnej. Rodzice postanowili go zmotywować. Zapowiedzieli, że jeśli na koniec roku osiągnie średnią 4,5 – kupią mu nowe gry na konsolę, a jeśli osiągnie 4,75 otrzyma skuter (w to ostatnie nie bardzo wierzyli). Praktycznie codziennie dopytywali, jakie oceny Jaś dostał; podczas zebrań „poganiali” nauczycieli, by ci stawiali jak najwięcej ocen. Nie bardzo interesowało ich, czego Jaś się uczy i czy lubi naukę. Co zdarzyło się pod koniec roku? Jaś zadowolił oczekiwania rodziców – otrzymał świadectwo z czerwonym paskiem. Został zatem świetnie zmotywowany do nauki i z pewnością wyniki przekładają się na jego umiejętności. Czy na pewno? Na ostatnim zebraniu w szkole okazało się, w jaki sposób Jaś „wyśrubował” średnią – większość ocen została „wynegocjowana” za pomocą błagania, łez, szantażu emocjonalnego, manipulowania, błaznowania i obietnic poprawy. Czy o to chodziło rodzicom?

Gdy motor działań pracuje „wewnątrz”

Zarówno nauczycielom, jak i rodzicom zależy na tym, by dzieci były pozytywnie zmotywowane do różnorodnych działań służących rozwojowi. Najsilniejszym motorem, prawdziwą sprężyną napędową szkolnych aktywności jest motywacja wewnętrzna ucznia. To alternatywa dla motywatorów zewnętrznych – dużo skuteczniejsza od nich, a zarazem dużo trudniejsza do wzbudzenia. W jaki sposób ją wzniecać?

  • Po pierwsze – bazować na naturalnych potrzebach czyli naturalnej ciekawości poznawczej dziecka. Zarówno rodzic, jak i nauczyciel może nieustannie pokazywać połączenia pomiędzy wiedzą wyniesioną ze szkoły a codziennością dziecka. Nauczyciel może tworzyć zadania, w których uczeń będzie mógł wykorzystać wiedzę i umiejętności zdobyte w szkole. Sprawdzą się tu lekcje w plenerze, nauka podczas wycieczek, lekcji muzealnych, jakiekolwiek wyjście ze szkolnej ławki. To także konieczność zainteresowania dziecka prezentowaną podczas zajęć treścią.
  • Po drugie – ważne są relacje! Skuteczne motywowanie wymaga otwartej i pozytywnej komunikacji pomiędzy nauczycielem a uczniem. Każdy z nauczycieli, który postawi na wypracowanie dobrych relacji z uczniami będzie potrafił zmobilizować ich do pracy. Oceny przekazywane w dialogu (informacja zwrotna, ocena opisowa) mają także wartość motywującą, bo pokazują uczniowi, w jaki sposób ma się uczyć.
  • Po trzecie – motywować przykładem. Klasyczne badania psychologiczne Alberta Bandury pokazały, że uczymy się poprzez obserwowanie zachowań innych. Gdy nauczyciel potrafi zarazić własną pasją, naucza z entuzjazmem, a nauka i rozwój własny jest dla niego wartością, to ma szansę rozpalić motywującą iskrę w swoich uczniach.

Nauczyciel nr 1

Pani Marysia ma stały schemat prowadzenia zajęć: po podaniu tematu, odpytuje dzieci przy tablicy, następnie dzieciaki wykonują zadania, które są sprawdzane na forum klasy; na koniec lekcji dzieci zapisują zadanie domowe. Pani Marysia stawia oceny za każdą aktywność dziecka; stąd dzieci na jakąkolwiek prośbę pani Marysi odpowiadają: „A dostanę za to plusa?”. U pani Marysi nie ma niejasności związanych z ocenami – ściśle trzyma się ona „widełek”, ocenia zawsze zgodnie ze średnią i nie traci czasu na dyskusje nad ewentualnym poczuciem niesprawiedliwości. Pani Marysia budzi autorytet – uczniowie się jej boją.

Nauczyciel nr 2

Pani Kasia każde zajęcia zaczyna od niespodzianki dla uczniów – jest to rekwizyt, film, krótka gra, a czasem po prostu interesujące zadanie. W ten sposób uczniowie zostają zaciekawieni tematem lekcji. Zajęcia często odbywają się poza salą lekcyjną albo mają formę warsztatową, podczas której uczniowie w ogóle nie korzystają z krzeseł. Pani Kasia jest bardzo wesołą osobą, pełną entuzjazmu dla swojego przedmiotu. Oceny nie odgrywają u pani Kasi wielkiego znaczenia; jest ich dość mało. Za to pojawia się wiele informacji na temat postępów uczniów – pani Kasia pisze listy do uczniów i rodziców, w których informuje, co uczeń osiągnął, a nad czym musi popracować. Sporo z uczniami rozmawia i motywuje do wytrwałej pracy. Pani Kasia budzi autorytet – uczniowie, dzięki jej zachętom, uczą się, bo nauka to dla nich przygoda.

Zainspirować się: czyli do czego służą dobre rady?

Można szafować dobrymi radami, ale jasne jest, że każdy musi dostosować je do swojej sytuacji, osobowości i możliwości (swoich, a także swojego dziecka, ucznia). Oto rady na podsumowanie – jak sprawić, by dzieci chciały się uczyć, a nauka stała się przygodą – zarówno dla rodzica, jak i nauczyciela:

  • Nauczycielu, nie przeceniaj motywatorów zewnętrznych (ocen, kar, nagród, pochwał, nagan…), postaw na rozmowę, na budowanie pozytywnych relacji; dawaj przykład swoją osobą – bądź zmotywowany, pełen energii, entuzjazmu – może warto bezustannie pytać siebie, co jest fascynującego w przedmiocie, którego nauczam i iść tym tropem w pracy z uczniami.
  • Rodzicu, uczestnicz w procesie uczenia się swojego dziecka, staraj się dociekać, które zagadnienia są dla niego ciekawe, pokazuj, jak wiedza łączy się z życiem; opowiadaj o swoich doświadczeniach i buduj w dziecku postawę zaangażowania, samemu będąc zaangażowanym – np. we własną pracę.

Należy pamiętać o jednym – droga do trwałych efektów nigdy nie jest “ekspresówką”. To, co przynieść ma najlepsze rezultaty wymaga naszego zaangażowania, cierpliwości i wielkiej wewnętrznej motywacji. Warto!

Co warto przeczytać?

Refleksje

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni post
Uczniowie (i nie tylko oni) o szkole
Następny post
Tutoring to za mało – czyli do czego zainspirowała nas tutoringowa rewolucja?

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Dowiedz się więcej.

Call Now Button