„Mam 11 klas i godzinę zajęć w tygodniu – niech mi pani nie chrzani o budowaniu relacji…”

Generalnie wychodzę z założenia, że działać trzeba zawsze – nawet mimo niesprzyjających warunków. Bo też warunki rzadko kiedy i rzadko kto ma idealne. To chyba istota życia – dajemy z siebie wszystko, radząc sobie z tym, co mamy, tak jak umiemy najlepiej, w okolicznościach dalekich od ideału. Są jednak sytuacje w polskiej szkole, o których nie śniło się filozofom… Czy da się coś na nie poradzić?

 

Niesprzyjające warunki…? To raczej wrota edukacyjnego piekła!

Komentarze pod ostatnim artykułem były różnorodne – jedni dziękowali za ciekawe pomysły na wzbudzanie motywacji uczniów z jednoczesnym budowaniem więzi, inni starali się otworzyć mi oczy: „Ciekawe co byś paniusiu zrobiła, gdybyś miała 11 klas i jedną godzinę zajęć w tygodniu…?!”, „spróbuj, kobieto, budować relacje, jak cały dzień dyżurujesz, a podczas jedynej wolnej przerwy kolejka do toalety jest tak długa, że nie jest ci dane skorzystać z tego przybytku rozkoszy”. Te komentarze robią wrażenie, ale nie są dla mnie zaskoczeniem – wiem, jak obecnie wygląda sytuacja w wielu polskich szkołach. Przyznam, że określenie „niesprzyjające warunki”, to mało powiedziane. Myślę, że to raczej wrota edukacyjnego piekła, w którym ludzie nie mogą zadbać o siebie w kwestiach podstawowych i stąd ich frustracja i niemoc. Kiedyś chętnie krytykowałam tych, którzy nie działają, bo „nie da się”. Krytykowałam „niedasizm” za to, że obwinia uczniów-leserów, roszczeniowych rodziców, obwinia wredne koleżanki z grona pedagogicznego i dyrektora-tyrana, by na końcu wieszać psy na podstawach programowych, ministrach i MENach… Teraz jednak, gdy czytam, z jakimi problemami borykają się, skądinąd świetni polscy nauczyciele, jestem po ich stronie. Jestem tak samo wkurzona. Jednak nie załamuję rąk.

 

Nawiedzona od relacji…

Nie mogłabym zasłużyć sobie w internetach na chlubne miano „tej nawiedzonej od relacji”, gdybym w każdej sytuacji nie szukała szansy na budowanie więzi. Tak też potraktowałam powyższe komentarze – jako challenge, swoistego rodzaju wyzwanie. Z pomocą moich przyjaciół-nauczycieli i dobrej fachowej literatury przygotowałam dla Was zbiór paru prostych technik na budowanie relacji nawet w bardzo niesprzyjających warunkach. Powiecie, że to banały? Że każdy może coś takiego wymyślić? Świetnie! Pytanie brzmi tylko: wiesz o tym, czy to robisz? Wyniki mają ci drudzy. A zatem: działaj!

 

7 banalnie prostych sposobów na budowanie relacji w szkolnych „warunkach ekstremalnych”.

  1. Najpierw wytwórz w sobie „mentalny dystans” do podstaw, programów i rozkładów. Na ile to możliwe, traktuj treści programowe jako pretekst do porozmawiania z uczniami o tym, co dla nich ważne. Nie oznacza to, że masz rezygnować z własnej kierowniczej roli, chodzi jedynie o świadomość tego, że to relacje, a nie formułki, definicje, sprawdziany i kartkówki są istotą naszej pracy.
  2. Stosuj zasadę minimum: jeden tydzień – jeden uczeń. Postaraj się porozmawiać i lepiej poznać choć jednego ucznia w tygodniu. Możesz trochę bardziej skupić się na nim podczas zajęć, możesz też poprosić go o wypełnienie ankiety (przykłady takich ankiet niebawem na blogu), możesz zagadnąć na przerwie pod jakimkolwiek pretekstem. Istotą jest tu wejście w kontakt z uczniem i sprawienie, by ten uczeń poczuł się zauważony.
  3. Stosuj zasadę „relacje na każdym kroku” – wykorzystuj każde miejsce w szkole, by budować relacje – boisko, szkolny korytarz, kolejka w sklepiku. Zauważaj ucznia, zagaduj, dopytuj, co u niego słychać. Z jednej strony nie bój się narażenia na śmieszność bądź otwarty/-a, ale z drugiej – wyczuj uczniowskie granice, nie bądź nachalny/-a. Zapytasz: a co z moim odpoczynkiem podczas przerwy? Osobiście odpoczywam w domu, w szkole – pracuję. Także podczas przerw i okienek.
  4. Przeprowadzaj regularne (np. co 4 tygodnie), krótkie (5,10-minutowe) ankiety dotyczące swojej pracy. Nie bój się zapytać uczniów, co według nich robisz dobrze, nad czym jako nauczyciel musisz popracować; poproś ich o wskazówki do własnej pracy. Zapytaj też, czego im potrzeba podczas pracy z Tobą. Dzięki temu otrzymasz bardzo wartościową informację zwrotną, ale zbudujesz też pozytywne więzi z uczniami. Po przeczytaniu ankiety nie zapomnij podziękować za pomoc uczniów i omów krótko wyniki tej ankiety.
  5. Szukaj kontaktu podczas wyjść pozaszkolnych – nie wyobrażam sobie niewykorzystania takiej szansy na budowanie relacji podczas wycieczek, wyjść do kina, muzeum itp. Uczniowie czują się swobodniej, wzajemne interakcje są bardzo ułatwione. Zagaduj, interesuj się, otwieraj na uczniów. Bycie opiekunem podczas wyjść pozaszkolnych nie polega przecież na plotkowaniu z koleżankami i okazjonalnym pohukiwaniu na niesubordynację uczniowską.
  6. Poszalej z kreatywnymi sposobami – przygotuj małą kartkę z motywacyjnym cytatem, uśmiechniętą buźką albo ze słowem podziękowania i połóż raz w miesiącu na ławce ucznia. Mało czasu? Wykorzystaj ksero. A może po prostu kup 35 cukierków i co jakiś czas lekcję zacznijcie od „słodkiej niespodzianki” (nie ma na to pieniędzy? – ja dzielę się z uczniami czekoladkami, które dostaję co jakiś czas od wdzięcznych rodziców – z którymi równie świadomie buduję relacje).
  7. Nie bój się technologii – kontakt z uczniem via Messenger? „Nigdy nie będę udostępniał/-a uczniowi mojego prywatnego kontaktu!” – nie musisz, uczniowie doskonale radzą sobie ze śledzeniem prywatnych profili nauczycieli (i gdy mają słabe relacje z nauczycielem, wykorzystują tę umiejętność w niezbyt miły sposób). Myślę, że warto wykorzystać dobrodziejstwa nowoczesnych komunikatorów – wiele ważnych i wspierających dla moich uczniów słów nie padłoby, gdybym nie miała z nimi kontaktu przez grupy i komunikatory na portalach społecznościowych.

 

Proste? Nie, wcale nie proste – wymaga wyjątkowych kompetencji – nie tylko interpersonalnych, ale też organizacyjnych. Świadomie je w sobie kształtuję, a jeśli czuję, że coś mi nie wychodzi – staram się doszkalać, uczyć od najlepszych, inspirować. Nie załamuję rąk, działam. W każdym szkolnym piekiełku😉

 

Napiszcie proszę, jak wyglądają warunki pracy w Waszych szkołach. Napiszcie, który ze sposobów wydaje Wam się super, a który zupełnie „od czapy”. Porozmawiajmy…😊

Refleksje

Comments

  • Edyta ,

    Bardzo mądry tekst. Wszystko zamyka się w tym by po prostu być człowiekiem i widzieć w drugim dobro. I zawsze siebie zapytać jak ja bym się czuł/czuła w takiej sytuacji.

    • Natalia Boszczyk ,

      Dziękuję za dobre słowa. Będę bardzo wdzięczna za udostępnianie linku z tym tekstem np. w social mediach:)

      Zgadzam się, że dostrzeganie dobra w drugim człowieku, uczniu, jest podstawą. Ja staram się także zobaczyć to dobro w nauczycielach…:)

      Pozdrawiam ciepło:)

  • Anna ,

    Robię to wszystko 😀i kilka innych rzeczy-dziękuję i mowię cos milego na koniec kazdej lekcji, przyznaję się do swoich błędów,słabych stron,bo chcę,aby widzieli we mnie zwyklego czlowieka, a nie Boga. Myślę, ze dzieki temu jestem nie tylko bliższa im,ale też pokazuję,jak można sobie radzić z problemami, że w ogóle mozna,że wszyscy je mamy. Zawsze też staram sie zapamietać choć jedną rzecz,o ktorej mi powiedzieli i za jakiś czas o nia dopytać,aby wiedzieli,ze o nich myslę,ze są dla mnie ważni,bo są 😊Staram sie tez duzo usmiechac i nawiązywać kontakt wzrokowy,zeby widzieli,ze ich widzę 😊

    • Natalia Boszczyk ,

      Jakie to wszystko proste, prawda..? Myślę, ze dzięki tym działaniom czujesz też sens swojej pracy i unikasz wypalenia… Takie proste, a takie trudne:)

  • Jo ,

    Opis później , zajęcia zaraz, ale może przykłady takich ankiet , gotowców do przystosowania .

    • Natalia Boszczyk ,

      Rozumiem, że gotowce potrzebne od zaraz?:))) Naprawdę z chęcią podzielę się swoją pracą, choć wymyślenie różnych rzeczy i ich przygotowanie kosztuje zarówno mój czas, jak i energię:)

      Gdy tylko mogę – udostępniam potrzebne Wam materiały od zaraz, ale sama uczę na pełen etat i moi uczniowie stoją na pierwszym miejscu:)))

    • Natalia Boszczyk ,

      Jeżeli jeszcze potrzebne te ankiety – poświęciłam czas i zebrałam dla Was 9 stron różnych moich ankiet:) Zapraszam na koniec tego artykułu:

      https://szkoladobrejrelacji.pl/jestem-ich-ciekawa-moje-ankietowe-know-how/

      Pozdrawiam!

  • Renata ,

    Zgadzam się z autorką artykułu. Mimo, że warunki nie są łatwe, to jednak to nasza dobra wola i zorganizowanie pomaga nam w budowaniu dobrych relacji. Nie dawniej jak wczoraj rozmawiałam z koleżanką ze szkoły na temat wydawania prywatnych pieniędzy na niespodzianki dla uczniów. Spotkałam się z jej oburzeniem, a mi sprawia przyjemność gdy mogę moim uczniom sprawić odrobinę frajdy, choćby za prywatne pieniądze. Nie robimy tego przecież codziennie.

    • Natalia Boszczyk ,

      Wydawanie prywatnych pieniędzy “na uczniów”, to temat , który dzieli środowisko nauczycielskie. Myślę, że decyzja powinna pozostać w indywidualnej gestii. Nie mam problemu z tym, że sama czasem coś kupuję dzieciakom i asertywnie przyznaję sobie do tego prawo – tzn. mogę dopytać koleżankę, co ją tak oburza w moim postępowaniu, ale nie mam zamiaru rezygnować z moich sposobów.

  • Katarzyna ,

    Ja uczę w 16 klasach, 3 szkołach, 5 różnych przedmiotów 😤

    • Natalia Boszczyk ,

      Ciężko…?

  • Beata ,

    Pracuję już 28 rok i stosuję zasadę ” traktuj swoich uczniów tak , jak byś chciał żeby twoje dzieci traktowali inni nauczyciele” . Powiecie banał… u mnie się sprawdza😊

    • Natalia Boszczyk ,

      Ja wyznaję tę samą zasadę i jest mi o tyle łatwiej, że sama uczę i zarazem mam dzieci w wieku szkolnym:)

  • Viola ,

    W sumie większość z tych technik wykorzystuję w praktyce, choć pomysł z ankietą oraz z karteczkami motywacyjnymi jest super! Oczywiście nie każdy lubi się konfrontować z popełnianymi błędami, ja się o to nie martwię i chętnie poznałabym opinię uczniów 🙂 Jest to ciekawe… 🙂 Chętnie takie badania bym przeprowadziła i fajnie by było o tym porozmawiać z uczniami – o ich oczekiwaniach oraz o tym czego brak w zajęciach. Dzięki – fajny i motywujący tekst 🙂

    • Natalia Boszczyk ,

      Dziękuję bardzo za komentarz! Naprawdę szczerze zachęcam do otwartości z uczniami:) Nie taki wilk straszny…. Pamiętam, że kiedy ja się przekonałam, że uczniowie nie zjedzą mnie z nogami i zapytałam ich o pewne kwestie – było to bardzo wyzwalające…:))

      Pięknie proszę o udostępnianie mojego tekstu:)

  • Joanna ,

    Jeden uczeń na tydzień? Czyli max. 40 uczniów w ciągu roku szkolnego…

    • Natalia Boszczyk ,

      Tak, ale nie liczby są najważniejsze. Jeden, a nie żaden, tak naprawdę nie chodzi tu o prostą kalkulację, a o zmianę pewnego nastawienia…

  • "To uczniowie mają potrzeby?!" – o języku empatii w szkole. - Szkoła Dobrej Relacji ,

    […] Podążanie za własnymi potrzebami i szukanie pozytywnych (skutecznych) sposobów na ich zaspokojenie nie jest łatwe dla nas – dorosłych. A co dopiero, gdy ma się kilka-kilkanaście lat? Nauczyciel może być wsparciem w procesie rozpoznawania potrzeb i szukania sposobów na ich zaspokojenie. Zacząć trzeba od ich rozpoznania i nazwania – jeśli macie z tym problem, zajrzyjcie do spisu potrzeb stworzonego przez Marshalla Rosenberga, twórcy NVC (Nonviolent Communication)  – TU […]

  • Zostaw komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Poprzedni post
    Jestem ich ciekawa… – moje ankietowe “know-how”.
    Następny post
    Nie trzymam ich za mordę, czyli o motywacji w edukacji znów słów kilka.

    Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
    Dowiedz się więcej.

    Call Now Button