Relacje w czasach zarazy – konkrety, które stosuję.

 

Szkoła zdalna według wytycznych ministerstwa edukacji ma realizować podstawę programową. Nagle się jednak okazało, że to „nie idzie”. Że skarżą się rodzice,  nauczyciele są przemęczeni i niezadowoleni, a uczniowie w najlepszym razie czują się rozbawieni całą sytuacją. Szukamy gorączkowych rozwiązań, próbujemy gasić pożary, a jednocześnie zapominamy o bardzo prostej prawdzie – szkoła w czasach zarazy MUSI być Szkołą Dobrej Relacji.

 

Relacje ponad programem!

Hasło postawienia relacji przed programami, rozkładami i treściami głoszę od dawna. Nauczyciele pytają mnie wtedy: „Czy to znaczy, że szkoła ma przestać uczyć i skupić się na relacjach?” Uwielbiam takie pytania ad absurdum i czasem przekornie odpowiadam: tak, tylko relacje – całą tą przeładowaną podstawę i wynikającą z niej nudną naukę można sobie wsadzić gdzieś i skupić się na dobrych relacjach z uczniami – więcej im to da w życiu niż tłuczenie formułek i ćwiczenie nieprzydatnych umiejętności.

Ale przecież nie chodzi o to, żeby popadać w skrajności. I gdy moje emocje opadają, znów przypominam spokojnie: dobra szkoła, efektywna szkoła, szkoła, która przygotowuje do życia musi opierać się na pozytywnych relacjach. W edukacji zdalnej, którą od trzech tygodni ćwiczymy w Polsce relacje są absolutną podstawą – nie łudźmy się, że będziemy w stanie nauczyć kogoś czegokolwiek zdalnie, nie dbając najpierw o pozytywne więzi.

 

Rozwiązania techniczne, narzędzia, apki…

Gdy tylko szkoły zostały zamknięte, większość polskich nauczycieli wyruszyła na wojnę – obładowana sprzętem, zaczęła gorączkowo poszukiwać rozwiązań, które miały umożliwić zdalną edukację. Niektórzy, nie dysponujący sprzętem, rozkładali ręce i mówili, że nic się nie da zrobić. A tymczasem najlepsze rzeczy, jakie mi samej udało się zrobić podczas trwającej od trzech tygodni edukacji zdalnej, zrobiłam za pomocą telefonu i kilku SMSów. Bo nie warto pytać czym i za czyje pieniądze, ale po co chcę coś zrobić. I wtedy może się okazać, że wystarczy naprawdę niewiele. Narzędzie jest zawsze wtórne do celu, jaki chcemy osiągnąć. Jeśli naszym celem będzie zbudowanie lub podtrzymanie relacji, to istnieje wiele prostych rozwiązań, które warto wprowadzić.

Relacje pomiędzy uczniami

Mam wrażenie, że wielu z nas, nauczycieli, nie dostrzega teraz, jak ciężkim doświadczeniem jest dla naszych uczniów izolacja społeczna. Młodsze dzieci potrzebują przecież wspólnej zabawy, starsze potrzebują rówieśników, by odsapnąć od ciągłej obecności rodziców, a młodzież licealna zaczyna wchodzić w głębsze relacje emocjonalne, w których fizyczna bliskość jest bardzo ważna. Tym bardziej istotne jest, by uczniom organizować chociaż namiastkę „bycia razem” i przerwać poczucie izolacji. Jakie rozwiązania sprawdzają się u mnie?

  • praca projektowa i praca w grupach – z użyciem bezpłatnych narzędzi (np. Googla), uczniowie mogą przygotowywać wspólne prezentacje, pisać prace, tworzyć mapy myśli, infografiki, filmiki, podcasty czy całe kampanie projektowe. Do komunikacji mogą używać telefonów albo komunikatorów internetowych. Po zakończeniu pracy warto porozmawiać z uczniami o tym, jak im się pracowało, jakie widzieli plusy, a jakie minusy pracy zdalnej;
  • grupy na portalach społecznościowych – spełniają one funkcję e-korytarza, młodzi ludzie mogą dzielić się na nich swoimi przemyśleniami, emocjami, informacjami; dyskutować ze sobą w przyjaznej atmosferze albo wymieniać się poradami. Taka grupa może też spełniać funkcję czysto rozrywkową – można wymieniać się na niej śmiesznymi memami, wspomnieniami ze szkoły, można pokazywać kawałki swojej prywatności. Do animowania grupy włączyć się mogą zarówno uczniowie, jak i nauczyciele;
  • spotkania „w kręgu” – kameralne wideokonferencje dla chętnych uczniów, podczas których w bezpiecznej atmosferze można podzielić się wszystkim, co leży na sercu – a tych spraw podczas kwarantanny jest bardzo wiele i wśród naszych uczniów pojawiają się naprawdę różne emocje;
  • edukacja rówieśnicza – inicjujmy jak najwięcej kontaktów między naszymi uczniami, zachęćmy ich do tych kontaktów, organizujmy takie sytuacje edukacyjne, by musieli razem się uczyć, razem odkrywać, razem coś tworzyć;
  • przestrzeń wymiany – podczas godzin wychowawczych, ale też na początku każdej lekcji stwórzmy uczniom przestrzeń wymiany; niech każdy powie, jak się czuje, co u niego słychać, jak sobie radzi; może warto postawić na dobry humor i poprosić o opowiedzenie dowcipu albo wystąpienie podczas lekcji online w śmiesznym nakryciu głowy (nauczyciela to też oczywiście obowiązuje). Pięknie sprawdza się też wspominanie miłych chwil razem albo snucie planów na „po koronaprzygodzie” – to zawsze poprawia humor i buduje pozytywne relacje.

 

Relacje nauczyciel-uczeń

Na ten temat obszernie pisałam w ostatnim artykule, który znajdziesz TU. Jak praktycznie buduję relacje online z moimi uczniami?

  • dzwonię do nich i pytam, jak się czują – rozmawiamy przez telefon, przez skype lub przez messengera – wiem, że taki kontakt jest dla nich bardzo ważny,
  • odpowiadam na ich wszystkie pytania przez messengera albo zbieram wszystkie pytania i odpowiadam podczas spotkania online,
  • dbam o to, by każde zajęcia na zoomie zacząć od krótkiej rozmowy, podczas której wszyscy możemy trochę się pośmiać, trochę ponarzekać,
  • informuję mailowo i telefonicznie o wszystkim, co związane z ich sytuacją (to także ważny sposób na budowanie relacji),
  • nie boję się pokazać mojej prywatności, bo wiem, że to dla nich ważne (pokazuję tyle, ile uważam za słuszne),
  • co jakiś czas mówię im, czego się nauczyłam, bo to także dla mnie czas intensywnej nauki – stwarzam w ten sposób bliskość, bo jestem w tej samej sytuacji, co moi uczniowie,
  • dopytuję o wszystko (np. poprzez ankiety Google) – jakie są ich oczekiwania? Jakie pomysły? Czego potrzebują? Co by chcieli? Itp.

Relacje nauczyciel-rodzic

W tej niepewnej i chaotycznej sytuacji wszyscy przeżywamy trudne emocje, dlatego w relacjach z rodzicami staram się teraz kierować zasadą Jespera Juula: „kuj żelazo, póki zimne” – zanim odpowiem, wyciszę emocje; zanim zadzwonię, zadbam o swój komfort psychiczny, o wewnętrzny spokój i równowagę… Gdy już jestem gotowa wejść w interakcję – otwieram się na to, co chcą mi przekazać rodzice. Bo często okazuje się, że ich komunikat nie ma charakteru ataku, a rodzic ma dobre intencje – chce pomóc:

  • inicjuję jak najwięcej kontaktów i otwieram się na kontakt ze strony rodziców – nic tak nie psuje relacji, jak siedzenie w swoich domach i snucie wizji na temat „tych strasznych, roszczeniowych rodziców” i „tych nieżyczliwych, leniwych nauczycieli”. Mówię stop takim stereotypom i dzwonię/piszę, żeby ustalić, co się dzieje, jakie są potrzeby, oczekiwania,
  • gdy pojawia się problem – mówię, jakie są moje pomysły jego rozwiązania i pytam, jak widzą to rodzice, jakie są ich sugestie. Drogą negocjacji wybieramy sposób, który zadowoli wszystkich. Najlepiej w tym celu spotkać się na wideokonferencji, a nie przerzucać się wiadomościami,
  • proponuję różne formy kontaktu, a nie tylko jedną (telefon, mail, messenger, skype, zoom…),
  • aktualizuję rodzicom wszystkie wiadomości, jakie dostaję „z góry” na temat obecnej sytuacji (np. dot. egzaminów, matur, organizacji roku szkolnego itp.),
  • dzielę się też swoją wiedzą psychologiczną (w najprostszym wydaniu – podsyłam im wartościowe linki) lub polecam im kontakt ze szkolnymi specjalistami,
  • pytam, pytam i proszę o zwrot – chcę jak najwięcej informacji, jak odbierają to, co robię, czy mają dla mnie jakieś sugestie, propozycje itp. Nie chcę krążyć po omacku, a moje działania nie mogą być skierowane w próżnię,
  • jasno mówię, co jest ważne dla mnie i gdzie są moje granice – wielu nauczycielom wydaje się, że dbanie o relacje z rodzicami oznacza nadskakiwanie im i zgadzanie się na wszystko, a to nie na tym polega. Zdrowe relacje oznaczają, że sami wiemy, co dla nas ważne i potrafimy o tym nieagresywnie mówić; przykładem jest choćby kontakt telefoniczny – kiedy pracuję, to jestem dla rodziców na 200%, ale każdy rodzic akceptuje to, że w weekendy czy po określonej godzinie kontakt ze mną jest utrudniony. I nikt nie musiał się tego domyślać – po prostu otwarcie o tym powiedziałam.

 

Relacje nauczyciel-nauczyciel

Wzajemne wsparcie nauczycieli okazało się teraz kluczowe; o ile w szkole można żyć złudzeniem „każdy sobie” (o czym pisałam więcej TU), to teraz współpraca między nauczycielami i okazywanie sobie wsparcia (nie tylko merytorycznego) jest jednym z najistotniejszych czynników, które przesądzają o powodzeniu edukacji zdalnej. Co warto wprowadzić?

  • stały kontakt poprzez grupę np. na messengerze – najłatwiejszy i najszybszy sposób na przekazywanie sobie informacji, dzielenie się pomysłami; wymianę radości i smutków, ale też na rozwiązywanie problemów,
  • stworzenie bazy dobrych praktyk, pomysłów i rozwiązań technicznych, z których korzystać mogą wszyscy (np. na dysku Google),
  • spotkania online, podczas których zadbacie o dobrą atmosferę, o wzajemne docenienie się w tej trudnej sytuacji,
  • rozmowy telefoniczne i miłe wiadomości, których nie było podczas normalnej pracy – teraz bardzo skutecznie mogą podnieść na duchu i dodać energii do pracy,
  • giełda umiejętności – każdy kto ma wiedzę i umiejętności, dzieli się nimi podczas spotkań online dla chętnych,
  • wspólne ćwiczenia organizowane przez szkolnych wuefistów na zoomie – kupa śmiechu i dobrej zabawy.

 

Nie jestem Alfą i Omegą. Mam po prostu swoje doświadczenia i swoje pomysły, którymi się dzielę.

Podziel się swoimi – razem jesteśmy w stanie stworzyć więcej!

 

Refleksje Rodzicielski kosmos

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni post
Korki z Relacji – odcinek 4: nastawienie na “ty”.
Następny post
Relacyjne „nacobezu” na czasy zarazy, czyli o co warto zadbać podczas korona-przygody?

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Dowiedz się więcej.

Call Now Button