Tutoring w praktyce – konkretne wyzwania

Tutoring to jeden z filarów edukacji jutra (więcej o samym systemie tu). Jego siła polega na tym, że można wprowadzać go w różnych wersjach, w różnych instytucjach, dla różnych grup wiekowych. Dlaczego tutoring ma przed sobą przyszłość? Ponieważ zakłada, że podstawą relacji edukacyjnej albo wychowawczej jest zawsze dialog pomiędzy tutorem a uczniem, a właśnie taka edukacja – oparta na indywidualnym kontakcie pozwala najskuteczniej kształcić kompetencje przyszłości. Pytanie brzmi, czy system ten sprawdza się zawsze? Jakie wyzywania stoją przed nim w praktyce, na przykład wtedy, gdy wprowadzamy go w liceum?

Po co to wszystko? Jakie korzyści mogą z tego wyniknąć?

Jeśli wprowadzamy tutoring do szkoły w wersji rewolucyjnej – czyli zmieniamy organizację nauki, rezygnujemy z systemu klasowo-lekcyjnego, wykorzystujemy zarówno tutoring przedmiotowy (naukowy) jak i wychowawczy (rozwojowy) – wtedy konieczne jest postawienie sobie pytania: czemu to ma służyć? Jakich korzyści oczekujemy?

U podstaw jest oczywiście sama nauka – chodzi o wyposażenie uczniów w rzetelną wiedzę z wybranych dziedzin, w taki sposób, by byli dobrze przygotowani do kontynuacji nauki na kolejnych etapach edukacji. Ale jest coś więcej – chodzi tu przede wszystkim o wykształcenie kompetencji, które są najbardziej pożądane we współczesnym świecie: odpowiedzialności, umiejętności podejmowania decyzji, czy wyznaczania i realizowania celów. Uczeń, który pracuje tutoringowo ma stać się stopniowo autorem swojego procesu uczenia się i swojego życia.

..a jak to jest w praktyce…?

Tutoring w założeniu ma być wspieraniem młodego człowieka w osiąganiu szczytu swoich możliwości. Metafora wspinaczki górskiej jest trafna – tutor pomaga, czuwa, czasem popchnie, czasem pociągnie, czasami idzie z boku, a gdy docieramy na szczyt – czujemy wszyscy ogromną satysfakcję. W szkole współpraca tutor-tutee odbywa się w atmosferze wolności i luzu, bo to właśnie uczeń ma podejmować decyzje, dokonywać wyborów (np. odnośnie terminu zaliczenia, zakresu materiału, zajęć dodatkowych). Co jednak w sytuacji, gdy młody człowiek gubi się w oferowanej mu wolności?

Współczesny świat to rzeczywistość, która zalewa nas bodźcami, informacjami, która przynosi wciąż nowe propozycje co do tego, jak spędzać czas i jak organizować sobie życie. Młodzi ludzie żyją w świecie przesytu i nieograniczonych możliwości. Do tego dochodzi zjawisko szeroko rozumianego fonoholizmu, czyli uzależnienia od bycia online, ciągłego odbierania sygnałów z wirtualnego świata. To pochłania czas i energię.

W takim świecie młodzi ludzie są wyjątkowo zagubieni. Kontakt z mądrym dorosłym – tutorem przynieść może wiele pozytywnych skutków – uczeń uświadamia sobie swoje priorytety, krok po kroku organizuje działania. To jednak często nie wystarczy i okazuje się, że oprócz dobrej atmosfery, miłych serdecznych relacji i bezpiecznej sytuacji edukacyjnej, młodzi ludzie nadal odczuwają zagubienie.

Pytania – wyzwania

Pojawia się szereg pytań… Po pierwsze – skoro system tutoringu miał zwrócić uczniom wolność i dać wpływ na własną edukację i własne życie – ile tej wolności ma być? Czy każdy uczeń, zwłaszcza ten w pierwszej klasie liceum, potrzebuje tyle samo swobody? Czy dyrektywność nauczyciela nie jest czasem potrzebna? Dyrektywność rozumiana jako ograniczenie możliwości wyboru i jasne wyznaczenie granic…

Kolejnym problemem jest sama relacja tutorska – to najsilniejszy punkt całego systemu tutoringu, co potwierdzają uczniowie, rodzice, jak i nauczyciele. Ci ostatni zadają sobie jednak pytanie – jaka relacja tutora i tutee (podopiecznego) jest relacją rozwijającą? Jak sprawić, by nie była jedynie „poklepywaniem po plecach” albo, gdy uczeń słabiej radzi sobie ze szkolnymi wyzwaniami, nie stała się przysłowiowym „ciągnięciem za uszy”…?

Trzecim punktem jest informacja zwrotna – skoro tutoring opiera się na relacji, to rzetelna informacja zwrotna jest niezbędna w procesie uczenia się i nauczania, co jednak z informacją zwrotną w tutoringu wychowawczym? Czym ma ona być? Jak daleko ingerować może tutor w życie młodego człowieka…? Tu „kłaniają się” umiejętności psychologiczne tutora, który stara się wspierać, ale czasem pokazać musi też, gdzie znajdują się granice…

Ostatnią kwestią jest problem zostawiania młodych ludzi samym sobie – to w pewnym sensie „mina” w systemie tutoringu, na którą łatwo można wejść: wydaje się, że skoro wprowadzamy tutoring, to licealiści sami od razu powinni się w nim odnaleźć, powinni odpowiedzialnie podchodzić do obowiązków i „ogarnąć” swobodę, jaka jest im ofiarowana, a tutor..? Ma stać z boku i delikatnie wspierać…? Nic bardziej mylnego – to tworzy w młodych ludziach poczucie osamotnienia i gdy nie radzą sobie oni z kolejnymi wyzwaniami, utrwalają błędne wzorce dotyczące nauki (np. niesystematycznej nauki „zrywami” do zaliczeń) i w ogóle funkcjonowania w rzeczywistości szkolnej i pozaszkolnej.

Rozwiązania

W liceum, w którym od dwóch lat wprowadzamy tutoring widzimy, że system ten niesie tyle samo korzyści, co wyzwań… Okazuje się, że nie wszyscy licealiści odnajdują się w nim równie dobrze, a z pewnością nie od razu wiedzą, jak funkcjonować w sytuacji dużej (prawie studenckiej) swobody… Uświadamiamy sobie, że metafora górskiej wycieczki musi zostać zastąpiona metaforą… codziennych treningów i buty górskie musimy zamienić na buty treningowe.

Okazuje się bowiem, że naszym uczniom nie są potrzebne jednorazowe zrywy, a codzienna wytrwałość i determinacja. Jak to zrobić? Jak wspierać w świecie przesytu i nieograniczonych możliwości? Jak uczyć koncentracji na celu i wytrwałości w dążeniu do niego? Jak być latarnią, która wskaże im kierunek w gąszczu zadań, ale też przyjemności?

Pomysłów mamy wiele – skupimy się jednak przede wszystkim na uelastycznieniu systemu, tak by odpowiadał zarówno uczniom samosterownym, jak i tym, którzy potrzebują „mocniejszego” prowadzenia. Rozwijać musimy wciąż relacje tutorskie i tutoring wychowawczy, a co najważniejsze – kształcić będziemy kompetencje miękkie – od pracy na mocnych stronach, przez kształcenie kompetencji wyznaczania celów i ich realizacji po umiejętności zarządzania czasem i własną energią. Okazuje się bowiem, że system tutoringu wymaga wykształcenia ważnych kompetencji miękkich. Bez nich tutoring słabo „idzie” – czy to w butach górskich, czy w treningowych – po prostu kuleje.

Inspiracje:

Tutoring w praktyce

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni post
Tutoring – sposób na nowoczesne liceum
Następny post
Świadomy rodzic w gąszczu „dobrych rad”.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Dowiedz się więcej.

Call Now Button