„Twój telefon, twoje zasady” – książka, która nie mówi dzieciom, co mają robić…

Jakiś czas temu zrobiłam wśród znajomych rodziców krótką ankietę: co sądzicie o zakazach dotyczących telefonów u nastolatków? Odpowiedź była właściwie jednogłośna – zakazy nie działają, trzeba z dzieciakami rozmawiać. Tylko że to zdanie pada tak często, iż stało się właściwie puste. Bo umieć to zrobić naprawdę – tak, żeby nastolatek nie zamknął się w sobie na pierwsze hasło „ekrany” – to zupełnie inna sprawa. I właśnie dlatego książka „Twój telefon, twoje zasady” Magdaleny Bigaj zrobiła na mnie wrażenie.

 

Zanim do tego przejdę – kilka słów o autorce, bo to nie jest przypadkowa osoba pisząca o „szkodliwości telefonów”. Magdalena Bigaj ponad dekadę pracowała w branży nowych technologii i mediów, więc mechanizmy, o których pisze – działanie algorytmów, modele biznesowe platform, sposób projektowania powiadomień – zna od środka, a nie z newsów. Dziś jest założycielką i prezeską Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa, współautorką pierwszych w Polsce Ogólnopolskich Badań Higieny Cyfrowej i laureatką Nagrody Korczaka. To robi różnicę – bo książka nie brzmi jak morał wygłoszony przez kogoś, kto boi się internetu, tylko jak relacja kogoś, kto rozumie, jak i po co ten internet został zaprojektowany.

I to jest chyba największa siła tej książki: uczy nastolatków myśleć krytycznie o big techach i algorytmach, zamiast straszyć ich ekranem jako takim. Bigaj nie pyta „ile czasu spędzasz na telefonie”, tylko „kto zarabia na tym, że go nie odkładasz”. To pytanie działa zupełnie inaczej na nastoletnią głowę niż kolejny zakaz – bo nie jest oskarżeniem, tylko zaproszeniem do gry o własną uwagę, w której nastolatek nagle staje po stronie świadomego gracza, a nie kogoś, kogo się kontroluje. Stąd ten opór, który zwykle pojawia się przy temacie ekranów, tutaj po prostu znika.

Druga książka, ten sam głos

Warto sięgnąć też po wcześniejszą pozycję autorki, „Wychowanie przy ekranie. Jak przygotować dziecko do życia w sieci?” – adresowaną do rodziców. Czytane razem, obie książki działają jak dwie strony tej samej rozmowy: jedna mówi językiem i argumentami do dorosłego, druga daje nastolatkowi te same narzędzia, tylko jego własnym głosem. Dzięki temu w domu nie ściera się „racja rodzica” z „racją dziecka”, tylko obie strony mówią w końcu o tym samym.

Coś, czego nie spodziewałam się znaleźć – wątek relacji

Za najciekawszy wątek w obu książkach uważam to, jak Bigaj pisze o relacjach – nie jako o czymś, co ekran „niszczy” w abstrakcyjny sposób, tylko jako o zasobie, o który telefon i człowiek dosłownie ze sobą konkurują. Powiadomienie i drugi człowiek walczą o dokładnie tę samą walutę – naszą uwagę – i tylko jedno z nich zostało zaprojektowane przez zespoły ludzi, których praca polega na tym, żeby wygrywać. To nie jest wina nastolatka, że telefon częściej wygrywa. Ten sposób patrzenia zdejmuje z dzieciaka poczucie winy, a jednocześnie daje mu narzędzie, żeby świadomie wybierać, kiedy odłożyć telefon na rzecz kogoś, kto siedzi obok. To nie jest łatwe – spojrzeć w oczy drugiemu człowiekowi, zobaczyć w jego oczach reakcję na to, co mówimy lub robimy (czasem jest to radość, czasem zakłopotanie, czasem smutek) – młodzi ludzie muszą sobie radzić z taką formą bliskości (skądinąd zupełnie dla nas naturalną), muszą sobie też radzić z zakłopotaniem, zagubieniem, niepewnością, co powiedzieć czy zrobić w relacji… To są wyzwania, przed którymi młodzi ludzie uciekają w świat ekranów i mówią, że niby komunikacja zapośredniczona przez ekrany jest dla nich  łatwiejsza, a jednocześnie cierpią, bo ta forma generuje mnóstwo nieporozumień i zadrażnień, a jednocześnie nie buduje prawdziwej bliskości i zostawia człowieka z poczuciem osamotnienia. Człowiek potrzebuje reakcji mimicznych i fizycznej bliskości, by tworzyć głęboką więź psychiczną…

Ciekawy jest też sposób, w jaki autorka dotyka relacji z AI – nie jako kolejnego zagrożenia do wyklinania, ale jako czegoś, co może wspierać, ale nigdy nie powinno zastępować żywej relacji. To rozróżnienie – wsparcie kontra wyręczanie – wydaje mi się dziś jednym z ważniejszych, jakie w ogóle można dać nastolatkom do ręki, i rzadko widzę je sformułowane tak trafnie.

Jak to wygląda u mnie w moim życiu

Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, fundacja założona przez Magdalenę Bigaj, opublikował listę podstawowych zasad higieny cyfrowej, którą trzymam sobie na widoku:

  1. Kontrolujemy swój czas ekranowy i przestrzegamy wyznaczonych limitów.
  2. W domu odkładamy telefony w jedno wspólne miejsce i nie nosimy ich cały czas przy sobie.
  3. Wyłączamy wszystkie zbędne powiadomienia dźwiękowe, w razie konieczności zostawiamy tylko sygnał rozmowy przychodzącej i SMS.
  4. W czasie uczenia się lub innej czynności wymagającej skupienia, a także w czasie posiłków odkładamy telefon poza zasięgiem wzroku.
  5. W czasie rozmowy z innymi nie wpatrujemy się równocześnie w ekran.
  6. Po godzinie 22 nie używamy urządzeń ekranowych, a na czas snu telefony są odłożone poza sypialnią.
  7. Dbamy o aktywność fizyczną każdego dnia.
  8. Rozwijamy swoje zainteresowania w trybie offline.
  9. Zawsze możemy liczyć na wzajemną pomoc, gdy w internecie wydarzy się coś niepokojącego.
  10. Dbamy o własną inteligencję i zdrowe relacje. Sztuczna inteligencja może wspierać, ale nie wyręczać.

Staram się stosować te zasady u siebie, choć uczciwie mówiąc – bywa różnie, zwłaszcza z punktem szóstym w tygodniu, kiedy praca się przeciąga. Ale jedno odkrycie naprawdę zmieniło mój dzień: kupno zwykłego, tradycyjnego budzika i wyniesienie telefonu z sypialni na noc. Brzmi banalnie, ale dopiero kiedy telefon przestał być ostatnią i pierwszą rzeczą, jaką widzę, poczułam różnicę w jakości snu i w tym, jak zaczynam poranek – bez natychmiastowego skoku w cudze życie zamiast we własne i bez potworniej straty czasu!!!

Gorąco polecam obie książki Magdaleny Bigaj – i tę dla nastolatków, i tę dla rodziców. Nie dlatego, że dają gotowe zakazy, tylko dlatego, że dają coś rzadszego: język, którym można o tym wszystkim porozmawiać bez kłótni.

A co Tobie sprawia największy problem związany z obecnością ekranów w naszym życiu?

Napisz w komentarzu! Jestem szczerze ciekawa, z czym się borykasz?

Na półce

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni post
„Twój telefon, twoje zasady” – książka, która nie mówi dzieciom, co mają robić…
Następny post
Dreptanie to złoto w szkolnej codzienności.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Dowiedz się więcej.

Call Now Button